
W
opisywanej materii życia jest więc u Wojasińskiego miejsce na dynamiczny opis
prozaicznych czynności („Boso i bez odzienia poszedłem do kuchni, bo najpierw
jem, a potem się ubieram), na refleksję („Jedyne, co nam zostało, Olando, to
przemijanie. Jak ktoś nie umie mieć z tego przyjemności, to nie będzie miał
żadnej), jest też miejsce na niewiadomą („Co mam zrobić z tym…”). I choć
sprawia to niekiedy wrażenie chaosu to taka narracja jest świetną próbą
opowiadania rzeczywistości oddającą bez nuty fałszu realia codzienności.
Pisarz
jest jednak świadomy niemożności pełnego
wyrażenia świata, zwłaszcza jeśli, ten świat zaczyna się przeżywać. Bohaterowie
prozy Wojasińskiego ukazani od strony swych uczuć pragną szczęścia lecz na tym pragnieniu zaledwie
poprzestają – nie osiągają spełnienia. Jedynie pozornie wydaje się mieć to
wydźwięk pesymistyczny. Spośród gęstwiny
zdarzeń, opowieści, wyznań, pytań i odpowiedzi nieśmiało przebija z narracji Olandy
pogodna odsłona ludzkiego bytu,
jakaś myśl, która nakazuje poprzestawanie na małym. I w tym tkwi siła tej prozy
migotliwej i niejednoznacznej zarazem.
Książka jest dostępna w naszych zbiorach.
Zajrzyjcie do 👉 katalogu
Rafał Wojasiński jest pisarzem związanym z naszym regionem, zwłaszcza Izbicą Kuj. Jego proza to nie są utwory, które czyta się jednym tchem..."migotliwe"... dobre określenie...
OdpowiedzUsuń